Czy osobowość radiowa, kiedy nie stoją już za nią tantiemy dużej stacji, ma wśród muzyków taką samą siłę wpływu i reputację, jeśli przeniesie się do internetu?

 

Może i tak, jeśli staną za nią słuchacze. W tych kwestiach mieliśmy i u siebie na rynku pewne perturbacje. Może i nie, jeśli artyści odkryją jak wielka jest niesymetryczność tantiemów, która istnieje między tradycyjnymi, zasięgowymi mediami, a internetem. Może i nie, jeśli kulturotwórcza rola niegdyś głośnych nazwisk przeniesionych do cyfrowych stacji zmaleje, bo od teraz konkurują o uwagę z internetowymi twórcami, o wiele lepiej czującymi i rozumiejącymi, przez pryzmat których zmysłów i emocji toczy się walka o uwagę współczesnego odbiorcy.

Niezmiernie ciekawe, jak w nowych realiach poradzą sobie internetowe rozgłośnie zwłaszcza, że radio było dominującym medium, kształtującym sposób percepcji muzyki przez słuchaczy dobre ponad pół wieku temu.

W tym czasie, ludzkość przeszła drogę od kultury audio (kształtowanej przez radio i płyty), przez kulturę audio-wideo (w której radio, telewizja i teledyski całkiem przyjemnie koegzystowały) do momentu, kiedy to wzrok i obrazek stały się dominującą ramą percepcji, przez którą odbiorca kultury AD 2020 filtruje i zyskuje dostęp do treści (co nie przeszkadza pokoleniu wychowanemu na słuchaniu radia myśleć i działać, jakby nadal był rok 1970. Swoją drogą, czy idea tantiemów premiujących w rozdziale środków zasięgi tradycyjnych mediów, nie była tworzona w zupełnie nieprzystających do współczesności czasach, przez ludzi „kultury radia” właśnie?).

***

Zmiany w konsumpcji mediów przez odbiorców – na których znów urosły takie nowe „nośniki kultury”, jak smartwatch czy przenośny, inteligentny głośnik – po raz kolejny uderzają w tradycyjne radio. Statystycznie, rośnie udział wszelkiej „gadżeterii”, a po raz kolejny maleje znaczenie tradycyjnych rozgłośni (choćby przez utratę sporej części dojeżdżających do pracy kierowców, którzy od teraz – i długo jeszcze – pracują zdalnie).

Jak będzie wyglądał nowy świat po raz kolejny – nowego radia? Jak będzie funkcjonował już kompletnie zcyfryzowany system obiegu treści, w którym OZZ ciągle częściowo filtrują finanse twórców przez wyżymaczkę tracących na znaczeniu mediów? Czas pokaże.

Jedno jest pewne – odpowiedzialny za cyfryzację nawet najbardziej opornych twórców, CEO Covid 19 odbiera reputacji tradycyjnemu radiu i jego osobowościom jeszcze szybciej, niż stałoby się to bez udziału pandemii. W którą, choć niektórzy muzycy (zwłaszcza ci, którzy ramy informacyjnej percepcji świata kształtują przez internet właśnie) ciągle nie wierzą, to ma ona niezwykle ważny wymiar pozamedyczny, a bardzo bliski artystom. Przyspieszyła transformację tego, czym będzie odbiór i konsumpcja kultury w nowym, zcyfryzowanym świecie. I w tej kwestii, nie ma zamiaru się zatrzymać.

Zwis męski A.D. 2020

Jeśli chcesz poczytać o tym, jak szybko i sprawnie wrócimy do tego, jak rynek muzyczny wyglądał jeszcze rok temu, to przykro mi – w moich muzycznych prasówkach tego nie znajdziesz. Na tym blogu, wierzymy w słowa znanego influencera Heraklita z Efezu, który nieco przed powstaniem sieci Internet mawiał, że jedyną pewną rzeczą w życiu jest zmiana.

Chwilę później w historii świata, influencerskie czasopismo „Przekrój” zwykło cyklicznie ogłaszać konkursy na zastępowanie zagranicznych, wstrętnych czyścicielom językowym słów, polskimi odpowiednikami. Wie o tym każdy, kto kiedykolwiek rankiem zrzucił podomkę, aby w drodze do pracy na szyję założyć zwis męski. Owszem, nawet dziś, ciągle zapatrzeni w zgniły Zachód oportuniści szlafroki zamieniają na krawaty, ale jak jest z muzykami?

Opublikowany ostatnio przez DIY Musician Blog słowniczek terminów, które powinien znać każdy artysta w roku 2020, jest doskonałą okazją do rozważenia, jak pozbyć się z muzycznej polszczyzny językowych śmieci. W poniedziałek robisz dropa swojego najnowszego singla, aby umieścić go w streamingu?

A to nie można było się nauczyć po polsku?

 

Może lepiej najpierw wysłać prasowy wypust sieciowemu wpływowcowi, upewniwszy się zawczasu, że wszystkie wtyczki wirtualnej technologii studyjnej odpowiednio kształtują dobrze brzmiące zmieszanie?

Yyy… ja tam nie wiem. Wiem tylko, że znowu, zupełnie niepostrzeżenie, jeszcze bardziej się zcyfryzowaliśmy i zglobalizowaliśmy.

Bo jedyną pewną rzeczą jest zmiana.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.