Czy 10 tysięcy fanów wystarczy?

Czy gość, którego cyfrowe statystyki polubień nie przekraczają 12 tysięcy, a muzyka nie podbija list przebojów może uczyć innych o tym, jak radzić sobie w biznesie muzycznym?

To zależy.

Jeżeli Twoim celem jest być jak Ed Sheeran czy Ariana Grande, być może warto siegnąć po inne źródła, albo od razu znaleźć sobie songwriterski team, dobrego menedżera i zacząć profilować wizerunek i twórczość pod kontrakt z majorsem.

Jeśli natomiast wierzysz Prince’owi, który powiedział, że „Kontrakty płytowe są jak niewolnictwo. Radziłbym każdemu artyście: nie podpisywać” i chcesz być modnym, niezależnym i poukładanym biznesowo artystą „zrób-to-sam” – może to być książka, której właśnie szukasz.

Ari Herstand, How To Make It in the New Music Business: Practical Tips on Building a Loyal Following and Making a Living as a Musician, 2019.

You talk the talk…

Ari Herstand może być dla wielu postacią kontrowersyjną – zwłaszcza, jeśli lubią kultową kwestię z filmu „Full Metal Jacket”, wypowiedzianą przez bohatera o ksywie „Zwierzak”:

Ari próbował swoich sił jako songwriter, obecnie gra w umiarkowanie widocznym zespole Brassroots District, grał u Ellen (świetny, copywriterski „haczyk” – na pewno zapamiętasz!), a największy (według współczesnych, popkulturowych miar) sukces odniósł jako autor bloga Ari’s Take, jak sam pisze – ucząc tysiące artystów jak bookować koncerty, budować wizerunek i bezpiecznie transportować instrumenty na pokładzie samolotu. 

Bowiem charyzmy i marketingowej wiedzy nie można mu odmówić. Widać ją nie tylko w umiejętności wystąpień publicznych i ogólnej przebojowości, ale także w konkretnych umiejętnościach PR-owych, które pozwalają mu zdobyć dla książki i bloga endorsementy największych ludzi w niezależnym biznesie muzycznym. Modny ostatnio w marketingowych podręcznikach pomarańczowy kolor (pozdrawiamy Setha Godina) i umieszczone na okładce znaki jakości, przybite przez Forbesa czy L.A Weekly dopełniają obrazu dzieła.

Nie jest to nic nowego w biznesie książek o biznesie muzycznym. Nie przeczytacie w nim zbyt wielu pozycji  napisanych przez supergwiazdy czy odnoszących wielkie sukcesy muzyków niezależnych (oto nieliczny wyjątek). Tak, jak i w szkołach muzycznych nie znajdziecie aż tak wielu uczących muzyków-pedagogów, którzy swobodnie utrzymaliby się z samego grania na instrumencie.

Czy to źle? Co o tym myśleć? 

Dla mnie to za mało żeby myśleć cokolwiek, bo w życiu najbardziej rezonuje ze mną (zupełnie niezgodna ze światem współczesnych mediów) maksyma: „Nie patrz kto powiedział, ale co powiedział”. I jeśli w określeniu przydatności How to Make it… przyjmiemy kryterium wartości przekazywanej wiedzy, a nie oceny mówiącego, to jest naprawdę nieźle!

Przestań wreszcie mówić „miło Cię poznać!”

Jedną z bardziej zapadających w pamięć drobnych wskazówek, umieszczonych niejako na marginesie tej książki jest, aby w interakcjach i budowaniu relacji z fanami nie mówić „miło Cię poznać”, a „miło Cię widzieć”. Oszczędzi to popełnianych przez wielu ludzi artystycznych zawodów gaf, w których na nowo poznają dawno już poznanych znajomych, tracąc zyskane niegdyś punkty reputacji („ON nie poznał MNIE. Mnie, doktora nauk? A to…”). Jest to skuteczny, amerykański sposób na ograniczenie bezwzględnego oddziaływania liczby Dunbara – tak potrzebny tym, którzy w ciągu jednej trasy potrafią uścisnąć setki nowych rąk.

Powiedz, jak się masz?

Dlaczego zaczynam od tak „amerykańskiego” szczegółu? Bo ten podręcznik jest kulturowo na wskroś amerykański. Mówiąc „amerykański”, mam na myśli: poukładany i skuteczny, ale powierzchowny. Z gatunku tej kulturowo akceptowanej pozytywnej powierzchowności, którą odczujesz, próbując odpowiedzieć po słowiańsku na – (przecież zapraszające do egzystencjalnych rozmów przy piwku do czwartej nad ranem, prawda?) pytanie „How are you?”.

W rozdziale o bookingu otrzymasz na przykład poradę, żeby w przypadku umiarkowanie złych doświadczeń z właścicielem jakiegoś koncertowego miejsca nie rozpuszczać od razu „zapleczystych” plotek w branży, jaki to on nie jest. Bo problem niekoniecznie może leżeć we właścicielu, a na przykład poziomie waszej interakcji czy sposobie, w jaki reagujesz na krytykę. 

WIĘCEJ BIAŁKA!

W tym momencie możesz powiedzieć „dobra, stop, ale gdzie jest mięcho?”.

Otóż mięcha jest w tej książce bardzo sporo. Dowiesz się z niej dużo o realiach współczesnego biznesu muzycznego i jak mogą wpłynąć na Twoją karierę (i dlaczego tym, którym „udało się” w latach 90. nie „udałoby się” dzisiaj”), dowiesz się, jaką ścieżkę rozwoju kariery wybrać, jak podchodzić jako niezależny artysta do działalności wydawniczej i publishingowej, (streaming!) jak bookować koncerty i trasy, kiedy grać, a kiedy nie grać za darmo czy też w jaki sposób budować i powiększać fanbase.

Sprawdź spis treści

Jest też sporo o brandingu i marketingu w social media. Do tego otrzymasz niezły zestaw przydatnych narzędzi, linków i kilka prostych przepisów na przykład na napisanie zespołowej notki lub stworzenie zawartości strony, która będzie działać na Twoją korzyść.

A wszystko to wzbogacone o bardzo aktualne studia przypadku, oparte na karierach znanych, niezależnych artystów, którzy działają poza „wielkim biznesem muzycznym”, w oparciu o własne wydawnictwa czy Youtube (znajdziesz tu i Vulfpecka, i dodie). Warto dodać, że sama książka ma coraz to nowe (i bardzo solidne, co trzeba podkreślić) wydania, żeby nadążyć za szybko ewoluującym biznesem muzycznym (w rękach trzymam edycję 2020). I jako kompendium, które przeprowadzi Cię przez wszystkie etapy i „checklisty”, które musisz przejść jako artysta DIY na pewno sprawdzi się doskonale.

Dobrze, ale czy to dla mnie?

Gdzie jest jednak haczyk? Otóż haczyk leży w głębokości, na którą „schodzi” autor – jesli jesteś doświadczonym artystą, który z powodzeniem wydał niejedną płytę i samodzielnie zbudował  fanbazę o sensownej wielkości, książka – poza ciekawymi cytatami i inspirującymi, aktualnymi case study – może łatwo stać się dla Ciebie zbiorem zbyt ogólnych porad, którym brakuje głębi i poprowadzenia w kierunku realnych rozwiązań. Jak najlepiej sprawdzić czy tak jest? 

Przejść przez bardzo podobną do klimatu treści umieszczonych w książce „checklistę”, którą za darmo oferuje autor.

Jesli wydawałeś/-aś ostatnio płytę lub singiel i nie dopełniłeś/-aś listy poniższych porad – to może być pozycja dla Ciebie. Jeśli natomiast te 26 punktów to coś, co masz małym palcu, poczytaj bloga Aris’s Take i wydaj stówkę gdzie indziej.

Byle z korzyścią dla Ciebie.

Ari Herstand, How To Make It in the New Music Business: Practical Tips on Building a Loyal Following and Making a Living as a Musician, 2019/20.

Link 1

Music Industry Advice: 26 Things to do Before You Release Your Song or Album

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.