No to zaczynamy! Wstań i uśmiechnij się szeroko. Rozluźnij krawat i nastaw się na odbiór. Wiem, że przyszedłeś tu po prawdziwą motywację! Mam na imię Władek i już jako dziecko potrafiłem niezwykle motywować innych. Posłuchaj mojej historii: stworzyłem w swoim małym mieście spółdzielnię, do której po ledwie tygodniu należały wszystkie dzieci z sąsiedztwa. Pisały dla mnie fortepianówki, które ja sprzedawałem do ZAIKSu, gdzie przerabiano je na sok. A najlepsze jest to, że te dzieci pracowały dla mnie zupełnie za darmo! Oto siła motywacji! Dlatego to, co dziś usłyszysz, to wyłącznie 100 procent praktycznych, sprawdzonych rozwiązań,  które już od jutra możesz zastosować w swoim życiu. Gotowy? Oto one! Bądź pozytywny, wychodź ze swojej strefy komfortu, eliminuj ze swojego grona ludzi z problemami, otaczając się wyłącznie zwycięzcami i codziennie stwarzaj się na nowo. Dziękuję, należy się 4000 + VAT, ale tylko dziś, tylko-do-końca-dnia wyjątkowa zniżka: 499 zł i moja książka w prezencie. I tak dalej.

To, co widzisz powyżej, to obowiązkowa, zmyślona historia sukcesu i parę porad pop-rozwojowych w pigułce. Niektórym nie można odmówić zdrowego rozsądku i pewnej brutalnej skuteczności. Problem z nimi jest tylko taki, że gdyby zastosować je do branży muzycznej, to:

• bez smutasów i melancholików nigdy nie powstałaby żadna smutna piosenka, którą dziś nucą miliony,

• zbyt szybkie opuszczanie strefy komfortu uniemożliwiłoby porządne opanowanie techniki gry na jakimkolwiek instrumencie,

• otaczanie się wyłącznie superpozytywnymi ludźmi wymagałoby zerwania relacji z jakimiś 99,9 procent branży.

Ale gdyby przeciętny przedstawiciel innego zawodu poświęcał na realny rozwój (a nie czytanie książek o doskonaleniu) zbliżoną ilość czasu, co dobry muzyk na naukę gry na instrumencie, z pewnością żylibyśmy w utopijnym kraju. Takim połączeniu Finlandii i Doliny Krzemowej z równymi drogami i piękną architekturą. Jeżeli więc proces doskonalenia rzemiosła i sztuki muzycznej trwa całe życie i zajmuje wiele godzin dziennie, to naturalne są okresowe spadki motywacji. Nie każdy ma też komfort grania muzyki, którą lubi. Nawet, jeżeli w doborze grań stosuje sprawdzoną zasadę „do trzech razy sztuka, za czwartym chałtura”. Jak więc radzić sobie z okresami frustracji, brakiem „powera” czy po prostu chwilami, kiedy się zwyczajnie nie chce?

Wróć do korzeni

Większość muzyków, których znam, gra, ponieważ nie wyobraża sobie robienia niczego innego. Kiedy pojawiają się zobowiązania, ogrom pracy, „łososiowe grania”, kotlety i chałtury to ogień, który kiedyś rozpalał do ćwiczeń, zaczyna przygasać. Warto wtedy przypomnieć sobie to uczucie, które towarzyszyło nam podczas pierwszych doświadczeń z muzyką. Jakie utwory wtedy grałem? Jaki gatunek muzyczny? Czego słuchałem? Nie ma nic lepszego, niż jazzman, który na moment wróci do Pearl Jamu.

Zmień rutynę

Frustracja może wynikać również z tego, że utknęliśmy w schemacie. Warto więc odświeżyć sposób, w jaki ćwiczymy, zmienić ćwiczeniowe materiały, salkę, zabrać się za zupełnie nowe utwory albo gatunek muzyczny.

Spróbuj nowego

Nie ma nic złego w czasie spędzonym z dala od głównego instrumentu. Inspirację można znaleźć w uczeniu się grania na tych zupełnie nowych, nietypowo strojonych, dziwnych, etnicznych. Można postanowić nauczyć się nowego programu DAW, tworzenia muzyki elektronicznej i obsługi wszystkich tych świecących gadżetów.

Zamień się rolami

Wygospodaruj tydzień i spójrz na świat z perspektywy fana – z dala od instrumentu. Nic nie inspiruje tak, jak dobry festiwal czy koncert. Ważne jest jedynie, aby nie popełnić błędu z następnego akapitu:

Upewnij się, że masz życie

Generalnie, muzycy dzielą się na dwie kategorie. Tych, których życie wydaje się jednym wielkim urlopem. Oraz tych, którzy nie mieli urlopu od 20 lat. I jeszcze się tym szczycą. Ten akapit i apel przeznaczony jest dla tych drugich: nic się nie stanie, jeżeli odłożysz na dwa tygodnie instrument. Jeżeli rozszerzysz krąg znajomych o ludzi spoza branży, przynajmniej dowiesz się, dla kogo grasz. A jeśli pojedziesz na urlop (nie warsztaty i „rekreacyjną” trasę), to podziękuje Ci i ciało, i głowa. Gwarancja udanego urlopu? Nie zabierać instrumentu, odłączyć się od sieci i koniecznie zmienić otoczenie.

Inspiracja do tworzenia muzyki płynie z życia. Więc warto uwierzyć od czasu do czasu w „życie pozamuzyczne”. Bo to tam często czai się prawdziwa motywacja.

Wszystkie wielkie osiągnięcia wymagają czasu.

Maya Angelou

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.