„Co piszczy w branżuni” to nieregularny dymek wieści o wielkim biznesie muzycznym, stworzony po to, żeby przy zespołowym piwie można było rozmawiać nie tylko o tym, co w branży bardziej gruwi, ale także co się wydarza, przydaje i sprzedaje.

[29 maja]

#1 Nuda na Billboardach

Tydzień temu rozdano nagrody Billboard 2018. I z kronikarskiego obowiązku muszę napisać, że rozdano je bez wielkich niespodzianek – bo decyduje przecież kryterium popularności. Cały czas prym wiodą Edy Sheerany, Kendricki Lamary, Taylory Swifty i Bruno Marsy. Można by powiedzieć, że przynajmniej w kategorii Top New Artist wygrał świeży Khalid. Ale jak się posłucha, to… nie. Ostatnio kupiłem na Placu Imbramowskim makrelę z Łeby i była świeższa. A Łeba jest 670 km od Krakowa.

Cieszy natomiast sukces flanelowych koszul i Chrisa Stapletona, któremu udana współpraca z Justinem Timberlake na pewno nie zaszkodziła w biciu rekordów popularności w kategorii country.

#2 WTF is Vevo?

Czy zastanawialiście się kiedyś, co to jest to cholerne Vevo? Stworzone najpierw jako platforma mająca agregować reklamowe zyski niezależnie od Youtube i trochę bliżej artystów, potem współpracująca z kalifornijskim gigantem, ostatecznie zamyka niezależne aplikacje i serwis, pozostając wyłącznie przy partnerstwie z Youtube.

Okazuje się, że widzów kompletnie nie obchodzi czy oglądają wideo z oficjalnego kanału artysty czy przypadkowe uploady. Wszystko ma być wygodne i w jednym miejscu, a nie z przekierowaniami i dziwnymi appkami. Jest w tym wszystkim jeden skutek uboczny. To wygodnictwo sprzyja tworzeniu monopolu kilku światowych firm, także w biznesie muzycznym. Witajcie w świecie posiadanym przez Google. No i może Spotify.

#3 I took a pill in Ibiza

Do tej pory pewne jak wschód słońca, teoria kopernikańska, chemitrails i coroczne zjazdy płaskoziemców było, że rynek muzyki EDM będzie zaliczać kolejne globalne wzrosty. Jednak w tym roku branża electronic dance music zakończyła coroczny galop ku kolejnym rekordom i zanotowała 2-procentowy spadek. Jedni mówią, że to dlatego, iż coraz więcej muzyki niegdyś klasyfikowanej jako EDM trafia do szufladki pop. Inni, że może czas pakować walizki i pigułki, zwinąć się z Ibizy i wziąć się do roboty.

#4 Przydatne nowe narzędzie!

Korzystacie z darmowej aplikacji Canva jako świetnego narzędzia do robienia w miarę przyzwoitych zespołowych grafik, plakatów i ofert? To wiedzcie, że w darmowej fazie beta testów znajduje się serwis EditFrame, który pozwala błyskawicznie kreować statyczne wideo z muzyką w celu dzielenia się nimi w serwisach społecznościowych. Nie stworzycie tam superteledysku, ale zrobicie statyczny, promocyjny obrazek z własną muzyką znacznie szybciej niż w programach typu WMM czy iMovie. I w wygodny sposób wrzucicie na InstaStories czy Snapchat.

#5 Prowadzisz studio? Sprzedaj je i załóż skład opon z siedzibą na Malcie

Jeśli mówimy już o narzędziach dostępnych online, to warto odnotować, że rośnie rynek tzw. casual users („sporadycznych użytkowników”, hehe) w kategorii produkcji muzycznej. Prognozuje się, że dochody branży domowego nagrywania tylko do 2021 roku wzrosną globalnie o połowę. To ważna wiadomość dla mniejszych, komercyjnych studiów muzycznych, które na pewno poczują ten odpływ i w części albo będą musiały się dostosować do nowych czasów, albo zwinąć.

A skoro jesteśmy przy zwijaniu. Już rozwijane są platformy do tworzenia i miksowania muzyki online – co też jest ciekawą tendencją, zważywszy, że wiele programów kiedyś dostępnych wyłącznie na stacjonarnych komputerach, zaczyna być wypierane przez narzędzia dostępne w sieci. Na przykład platforma Soundation, umożliwiająca nagrywanie, miksowanie i dzielenie się muzyką online ma już 75000 użytkowników. A w ostatniej kampanii crowdfoundingowej zebrała pół miliona dolarów na rozwój.

#6 Coś dla tych, którzy w zielone grają (w pełni legalnie)

Zawsze chcieliście zapalić bucha ze Snoop Dogiem? Teraz jesteście bliżej tego niż kiedykolwiek. Wystarczy zagłębić się w wirtualną rzeczywistość wraz z aplikacją i nowym, interaktywnym serialem na portalu Hulu. W jednym ze scenariuszy możecie wziąć udział w czymś w rodzaju imprezy z okazji 10-lecia matury. I jeśli zamiast obtańcowywać koleżanki i kolegów albo plotkować o tym, kto ma jakie meble oraz kredyt w którym banku zdecydujecie się udać do toalety, to przywita Was tam Snoopy Diggy Doggy we własnej osobie i ze skrętem w dłoni. Dobrej zabawy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.