Jaka jest uczciwa cena MILCZENIA?

Branża muzyczna (i szerzej rozrywkowa) – pewno ze względu na brak formalnych mechanizmów regulujących podobne zachowania – przyciąga drapieżniki, poszukujące łatwych ofiar. W ostatnich latach, atmosfera swobodniejszego zabierania głosu przez skrzywdzone osoby, umożliwia publiczne ujawnianie kolejnych „tajemnic poliszynela”.

W obliczu rosnącej fali publicznych oskarżeń o molestowanie seksualne, w Stanach biznes zamknęła właśnie wydająca niezależnych artystów wytwórnia Burger Records. Traumę bycia zgwałconą ujawniła także pisująca m.in. dla Guardiana publicystka muzyczna, Michele Thandekile. Dziennikarka regularnie porusza jednocześnie temat uprzywilejowania niektórych znanych muzyków i seksualnego nadużywania posiadanej przez nich władzy.

Czy koncert albo kontrakt to uczciwa cena za milczenie? Pozostaje mieć nadzieję, że i u nas – w atmosferze otwartości oraz poszanowania faktów i prawa – będą ujawniane kolejne historie, związane z tolerowanymi przez lata nadużyciami. Nadużyciami, o których – jak się okazuje – mogła wiedzieć spora część branży. Może to początek końca także rodzimych Epsteinów?

Zegar tyka dla Tik-Toka?

Niektóre serwisy zajmujące się cyberbezpieczeństwem przekonują, że instalacja Tik-Toka jest jedną z najgorszych rzeczy, jaką możesz zrobić dla bezpieczeństwa swoich danych w sieci. Jest to szczególnie dobitne ostrzeżenie w czasie, kiedy pierwsza lepsza aplikacja w stylu budzika otrzymuje dostęp do nagrywania filmów na Twoim smartfonie (nie wierzysz? Przeczytaj prawdopodobnie kliknięty przez siebie regulamin). Mimo tego, popularna appka udowodniła swoją przydatność w wiralowym rozsiewaniu także muzycznych idei i stała się kanałem komunikacji dla wielu artystów.

Zaniepokojone o bezpieczeństwo danych (i obywateli) rządy zaczęły wykonywać już ruchy wyprzedzające. Dostęp do Tik-Toka zamknęły Indie, podobny ruch rozważa Hing Kong, a plotki mówią, że wkrótce może stać się to i w USA. Jaki z tego morał?

Specjaliści przekonują, że możesz opierać swoją karierę o różne serwisy społecznościowe, ale one i tak finalnie przychodzą i odchodzą. Jedyne co, tak naprawdę należy do Ciebie i co ostanie się przez lata w sieci, to zaniedbywana przez wielu twórców strona internetowa.

Branża vs COVID-19, odsłona kolejna

Zdarzyło Ci się odmówić ostatnio udziału w weselu znajomego, bo nie stać Cię na kolejne dwa tygodnie kwarantanny? Więc pomyśl, co mogą czuć niektórzy ludzie zapraszani na koncerty.

Pomimo, że otworzyło się wiele miejsc i klubów, niektórzy cieszą się chwilowym „oknem koncertowym”, a w jesiennych kalendarzach zaczęły nieśmiało pojawiać się kolejne grania, dla muzyki nadeszły czasy lekko postapokaliptycznego świata (mimo, że COVID-owa, zmiatająca branżę rozrywkową apokalipsa ciągle trwa i nie ma zamiaru się zatrzymać). Zaufanie społeczne do publicznych wydarzeń się zmniejszyło i nie polepszają go kolejne „postypowe” i poweselne ogniska koronawirusa – co doskonale obrazuje koncertowa frekwencja.

W najnowszym – i bardzo ciekawym – raporcie z panelu dyskusyjnego o skutkach pandemii dla sektora „independent” branży muzycznej, jego autorzy przytaczają opinię, że nadchodzące, trudne czasy mogą kosztować nas nawet 90% zamkniętych koncertowni i klubów, grających muzykę niezależną.

 

Dlatego, czegokolwiek nie mówiły lockdownowe opinie o wracającej do życia, „wygłodniałej koncertów publiczności”, musimy zaakceptowacć i dostosować się do nowej, przeplatanej zamknięciami normalności. Także, a może przede wszystkim tej w branży rozrywkowej.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.